„Życie na miarę” – książka, która zmieni Twoje podejście do mody i zakupów.

Zapraszam na wpis o książce, którą po przeczytaniu pamiętam przez lata. „Życie na miarę – odzieżowe niewolnictwo” autorstwa Marka Rabija skłania do refleksji i bardziej odpowiedzialnego podejścia w zakupach. Rzecz dzieje się w Bangladeszu, kraju, który produkuje 400 milionów tshirtów rocznie. Przez ten szokujący reportaż można inaczej spojrzeć na coś, co nie ukrywam jest jednak moim zainteresowaniem – modę.

Czy warto interesować się modą?

Długo sama nie chciałam o tym mówić. Moda? Przecież to takie puste zainteresowanie! Przemysł odzieżowy, który pozwala nam wyrazić siebie, ma też bardzo ciemną stronę. Czuję, że trzeba o tym pamiętać.

Wiem, że tego typu zagadnienia nie są ani sexy, ani jakoś wyjątkowo poczytne. Są trudne. Nie cieszą się taką atencją jak rzeczy przyjemne i lekkie. Mimo wszystko zaryzykuję, może zachęcę kogoś do przeczytania książki, bo jestem pewna, że warto.

„Życie na miarę” dzieli się na cztery części. Pierwsza z nich opowiada o tragedii z Rana Plaza, która miała miejsce 24 kwietnia 2013. Zginęło wtedy 1127 osób, rannych zostało około 2500. Jeszcze w 2014 roku rodziny ofiar nie dostały oficjalnej informacji o tym, co stało się z ich bliskimi.

Często uznani byli oni za zaginionych, o odszkodowaniach nie było mowy. Tragedia ma też nasz polski „akcent” ponieważ w miejscu zawalonej fabryki znaleziono metki znanych polskich firm koncernu LPP takich jak: Reserved, Mohito, Cropp czy House.

człowiek szyjący na starej maszynie

Jak wygląda świat mody od drugiej strony?

Jak wygląda życie w Dhace? Ludzie z mniejszych miejscowości przenoszą się do tego przeludnionego miejsca za chlebem. Często zmuszają ich do tego katastrofy naturalne.

Dobrze wiedzą o tym managerowie fabryk odzieżowych, ponieważ wyzyskując pracowników ciągle powtarzają im: „na Twoje miejsce znajdzie się 100 innych chętnych”. W końcu praca w fabryce jaka by nie była, można wyobrazić sobie gorszy los.

Na domiar złego krótkowzroczne podejście rodziców do edukacji sprawia, że 12-latki pracują w fabryce na pełen etat, a nawet z nadgodzinami. Bez zatrudnienia dzieci, rodziny cierpią głód i nie stać ich nawet na najtańszy ryż.

Nie jest więc kwestią, czy nielegalna praca dzieci ma miejsce czy nie. Tam raczej zadaje się pytanie: w których zamkniętych pomieszczaniach szwalni pracują dzieci schowane od bacznego oka kontrolerów z bogatych krajów?

W szkołach na samym początku uczy się dzieci szycia na maszynie. Nikt nie dzieli się jednak wiedzą, jak zarobić na własną maszynę.

Malowanie trawy na zielono

I trzeba tutaj jeszcze zaznaczyć: nie jest tak, że wielkie koncerny modowe nie interesują się tym, gdzie szyte są dla nich ubrania. Na tyle ile są w stanie, próbują tego dociekać. Niestety w ramach tych wizyt kontrolnych trafiają do tak zwanych pięcio-gwiazdkowych fabryk.

Kierownik fabryki zapewnia, że przerwy dla pracowników są. A pracownicy gdy tylko mają ochotę, mogą sobie odpocząć i pooglądać telewizję.

Problem jednak w tym, że telewizor nie działa, kurzy się i wystawiany jest tylko jako rekwizyt na tego typu okazje. W pięcio-gwiazdkowych fabrykach ubrania są gotowe, wyprasowane, ometkowane, a pracownicy uśmiechają się szeroko – przynajmniej Ci, których można spotkać.

Z pewnością doszły Was słuchy o tanich ubraniach, które dosłownie „pochodzą z tej samej fabryki co oryginał”. Tak, te podróbki, to leftovery – towary, które nie przeszły kontroli zgodności z zamówieniem.

Normalną praktyką jest, że fabryka odzieżowa przy złożeniu zamówienia wlicza w koszt ok. 10% nadwyżki zamówienia. Jest to margines błędu na wykonanie, które nie przejdzie kontroli.

Zgodnie z umową, leftovery powinny być komisyjnie zniszczone. Jest jednak pokusa, idąca za tym, że niszczenie pełnowartościowego produktu znanej zagranicznej marki to obejście się smakiem od sporego zysku.

W praktyce palone są jakieś szmaty, protokół zniszczenia leci do klienta, a pod bramą fabryki ustawiają się chetni na zakup leftoverów. Podróbki wyjadą w dłuugą drogę i narobią sporo szumu wśród prawdziwnych łowców okazji.

Zdarza się, że koncerny odzieżowe są w pełni świadome tego procederu i same polują na leftovery już w Europie. Z pomocą policjantów i celników mogą uratować swoją sytuację, zwłaszcza przy kolekcjach limitowanych o nietypowym wzornictwie.

nitki do szycia na maszynie

Czy masz wpływ na tę sytuację?

Co można zrobić by poprawić los szwaczek? To najbardziej ponury wniosek, ale … niewiele. Podwyższenie ceny odzieży nie sprawi, że szwaczki zaczną zarabiać więcej. One niestety znajdują się na końcu odzieżowego łańcucha pokarnowego.

Podfabryki, managerowie, dostawcy: bawełny, zamków, guzików, nici czy barwników – oni jako pierwsi zgłoszą się po podwyżkę. Smutne musi być szycie ubrania, na które wiesz, że nie będzie Cię stać.

Jednak jeszcze smutniejszy musi być widok ubrań, które wracają na recykling do Bangladeszu, po tym jak nikt nie przygarnął ich na wyprzedaży, w second handzie, a nawet w organizacji charytatywnej. Świadomość, że cała praca poszła na marne musi być niewyobrażalnie demotywująca.

Kilka słów komentarza

Jakie są moje przemyślenia na ten temat? Po pierwsze jest mi z tym wszystkim smutno i ponuro. Wiem, że praca każdego z nas zasługuje na docenienie. Każdy człowiek powinien czuć się w pracy bezpiecznie, na poziomie fizycznym i psychicznym.

Kupując, staram się robić to z rozwagą. Używam ubrań przez wiele lat, sznuję je, czyszczę zgodnie z zaleceniami. Czytam składy i liczę, że dany zakup zostanie ze mną na dłużej, przynajmniej mam taką nadzieję.

Zawsze rozglądam się za polskimi produktami, ale tak naprawdę kto mi da gwarancję, że szwaczki w polskich warunkach zarabiają godnie i czują work-life balance? Czytałam wiele wpisów na forach internetowych, gdzie polskie krawcowe przyznawały się do głodowych wynagrodzeń przy doświadczeniu, które trwa dekady.

Nie oglądam na YouTubie masowych zakupów z Shein, Romwe i innych chińskich stron. Nie rozumiem i nie popieram fast fashion. Mam świadomość, że każdy kupuje ubrania w przedziałach cenowych, na jakie go stać. Wiem też, że etyczna moda kosztuje więcej. Nikogo nie oceniam, jednak mornotrawienia nie znoszę. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że w fast foodzie nie znajdziemy niczego zdrowego.

Czemu mielibyśmy sądzić, że w nurcie fast fashion znajdziemy coś dobrego? Sama ustalam sobie swoją listę „must have”. Po co miałabym bezmyślnie iść za kimś, kto (dosłownie) co tydzień chce mi wcisnąć inne produkty?

Mroczne oblicze świata mody

Opisana przeze mnie ciemna strona przemysłu modowego jest globalna i tym samym trudna do zmiany. Nie uważam, że popadanie w skrajności jest tutaj rozwiązaniem. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że fanatyzm jest gorszy od faszyzmu.

Ze zdziwieniem patrzę też na drugi kraniec kontinuum – ruch zero waste, postanowienia typu „rok bez zakupów”. Coś mi się zdaje, że w dzisiejszych czasach radykalne działania kończą się jeszcze gorszymi zachowaniami później, tak „z odbicia”.

Już najgorsze w fanatyzmie jest ta misja: powiem Ci jak masz żyć. No właśnie, to ostatnie boli mnie chyba najbardziej.

maszyna do szycia i jeansy

Na koniec mam dla Was cytat z „Życia na miarę”:

„Klient, który kupowałby spodnie wtedy gdy znosi stare, byłby klientem okazjonalnym i nieprzewidywalnym. Niepożądanym. Producenci chcą tym czasem konsumentów, którzy na wieść o dostawie najnowszej kolekcji błyskawicznie zapomną o zawartości swoich szaf (…) Masz w domu dziesięć niebieskich koszul? W tym sezonie nosimy zielone. Masz zielone? Ale o starym klasycznym kroju. Obecnie nosimy je bardziej przy ciele.”

Podsumowując, z czym chcę Was zostawić? Z poleceniem fenomenalnej książki i z rozwagą. Zakupy lepiej popełniać z rozwagą i premedytacją. Jeżeli jesteś zainteresowana, książkę możesz znaleźć tu: „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo” – Marek Rabij

Twoje,
Szpilki przy kasie.


Zapraszam Cię też na Szpilkowego Pinteresta.

Wpadnij również na naszego Facebooka: Szpilki przy kasie.

DOŁĄCZ DO NAS

260FaniLubię
31ObserwującyObserwuj
48ObserwującyObserwuj

ZOBACZ NASZ PINTEREST

Zestaw 15 pędzli do makijażu w cenie jednego pędzla?! Czy to może się udać?

Dokładnie 82 złote. Za tyle w promocji kupiłam zestaw aż piętnastu pędzli firmy Jessup. Za tę samą sumę można mieć też jeden...

3 rzeczy, bez których nie obejdziesz się tego lata. Czy już je kupiłaś?

Nie wiem, czy lato należy do Waszych ulubionych pór roku. Z moich obserwacji wynika, że ludzie dzielą się na tych, którzy wychodząc z...

Porządki w domu – jak pozbyć się niepotrzebnych rzeczy?

Czy lubicie robić porządki? Czy macie tak, że Wasze wnętrza dla innych osób są charakterystyczne? Czy zdarzało Wam się słyszeć: „O tutaj...