Czy warto wykonać makijaż zgodnie z zaleceniem producenta? Recenzja palety Eveline Rose.

Przez minione dwa tygodnie, ciągle oglądałam recenzje filmików z poleceniami typu „co warto kupić na promocji w Rossmanie”. Kiedy byłam z Mężem w galerii handlowej, weszliśmy do Rossmana. Ja pod wpływem wszystkich tych filmików byłam pewna, że promocja już hula. Między innymi skusiłam się na paletkę cieni od Eveline All In One w odcieniu 02 Rose. Czułam jednak, że coś tu nie gra.

Ja – czyli mistrz promocji

Już buszując między pułkami powiedziałam do Męża, że coś nie tak. Jak na tę promocję, to panuje zdecydowanie zbyt duży spokój i jakoś tak dużo tych produktów wszędzie. Moje przeczucia okazały się słuszne i mogę samozwańczo mianować się Mistrzynią Promocji, bo akcji promocyjnej nie było wtedy jeszcze przez dobry tydzień.

Tym sposobem już od połowy kwietnia mogłam testować paletkę, która naprawdę przypadła mi do gustu. Przychodzę do Was z moimi wrażeniami na jej temat.

Nie chcę jednak zrobić typowego wpisu ze swatchami odcieni i opisem każdego z nich. W tym temacie znalazłam już kilka wpisów, które bez trudu znajdziecie. W dzisiejszym wpisie zrobimy jednak coś nieco innego.

paleta Eveline Rose

Makijaż zgodnie z wizją Eveline

Postanowiłam zrobić sobie mały challenge i chcę wykonać makijaż zgodnie z zaleceniem producenta. Z tyłu paletki znajdziecie takie „makiety inspiracyjne” odnośnie dwóch pomysłów na makeup.

paleta Eveline Rose -tyl

Cienie nie mają nazw, w związku z czym producent ponumerował i w ten sposób określił jaki cień, w jakie miejsce nałożyć. Szczerze mówiąc zwykle totalnie ignorowałam zalecenia tego typu, w tym przypadku stwierdziłam, że zrobię eksperyment i podzielę się z Wami wrażeniami.

paleta Eveline Rose -srodek

Zanim jednak przejdziemy dalej, kilka słów odnośnie samej palety. Oceniam tę w odcieniu Rose i jest to moim zdaniem bardzo użytkowa paleta na dzień. Makijaże jakie do tej pory nią wyczarowałam (a bawię się nią niemal codziennie) są bardzo wszechstronne.

Formuła cieni ma średnią pigmentację – którą można budować, osypują się bardzo delikatnie. Ładnie się blendują i łączą w spójny look. Bardzo łatwo można rozdymić kolory bez smug i dziur. To co zauważyłam to fakt, iż za każdym razem można wykreować sobie inny makijaż, stąd puls za jej wszechstronność.

Eveline czy Zoeva – coś dla wielbicielek zgaszonych tonów

I jeszcze najlepszy wniosek: ta paletka jest świetnym następcą mojej ukochanej palety Zoeva En taupe. Zoeva oferuje 10 cieni, Eveline w swojej palecie ma ich 12. Co więcej, łączna gramatura cieni Zoeva to 15 g, z kolei w Eveline dostajemy 12 g. Na zużycie paletki Zoeva mamy 36 miesięcy, a tej z Eveline 18 miesięcy.

Cena różni się o około połowę (w zależności czy kupujecie online czy stacjonarnie) z przewagą Eveline – w internecie jej cena to ok 35 zł, za Zoevę musimy zapłacić ponad 85zł. Jeśli miałyście styczność z En taupe i kochałyście ją, propozycja Rose od Eveline jest dla Was!

Polecam ją zwłaszcza dla bladych karnacji. Niektóre cienie na ciemniejszych karnacjach mogą wypadać zbyt chłodno, czy wręcz za jasno.

Ja w Eveline kocham najjaśniejszy beżowy,matowy cień, który ma dobrą pigmentację. Dokładnie taki opłakiwałam w Zoevie, gdy czas był się z nią pożegnać. Co dziwne, wcale nie było łatwo znaleźć za ten cień zastępstwa.

Makijaż w wersji Smoky Day

paleta Eveline Rose -Smoky Day

Skupmy się zatem na makijażach jakie wykonałam. Zgodnie z zaleceniem producenta jeden look ma być dziennym smoky eyes, drugi zaś wersją bardziej wieczorową. Zacznijmy od wersji dziennej. Kolory są bardzo sprzyjające, brudne róże, które wiele z nas kocha.

Makijaż przeważająco składa się z matowych odcieni. Jedna kwestia, która była dużym zaskoczeniem – Eveline sugeruje, żeby rozcierać granicę nad załamaniem błyszczącym cieniem. Efekt nie był zły, jednak sama w swoich makijażach decyduję się na odwrotny look.

Makijaż był bardzo jasny, więc postanowiłam uzupełnić go kreską przy linii rzęs. Wykonałam ją linerem od Eveline Precise Brush Liner Eyeliner w pisaku. Słyszał już o nim chyba cały Internet.

Co do trwałości to cienie nie znikają w trakcie dnia, nie osypują się. Makijaż nosiłam tego dnia przez ponad 12 godzin w niezmienionej formie.

paleta Eveline Rose -Smoky Day

Jestem okularnicą, więc przy obu makijażach załączam też fotkę, jak makijaż prezentuje się z okularami. Postawiłam na różowe oprawki, które korespondują z różowymi tonami w palecie.

paleta Eveline Rose -Smoky Day 2

Makijaż w wersji Smoky Night

paleta Eveline Rose -Smoky Night

Naszedł dzień drugi moich testów, wykonałam następny makeup. Ten był bardziej szary i chłodny niż poprzedni. Zaskoczenie podobnie jak dnia poprzedniego – znowu rozcieramy matowe cienie błyszczącym.

Całość postanowiłam obrysować czarną kredką na linii wodnej. Używam w tym celu automatycznej kredki Golden Rose Waterproof Eyeliner. Mamy tutaj taką szarą chmurkę koloru, muszę jednak przyznać, że bardziej do gustu przypadł mi pierwszy look.

paleta Eveline Rose -Smoky Night

Na koniec jeszcze fotka z okularami, proszę jak się prezentuje…

paleta Eveline Rose -Smoky Night 3

Wyróżnik palety Eveline All In One

Jest w tych cieniach coś co lubię, co sprawia, że są idealne na dzień. Nie wyglądają ciężko. Makijaże na żywo, jak i na tych zdjęciach wyglądają lekko, tak nienachalnie. Muszę przyznać, że lubię taki efekt u siebie.

Polecam używać pod cienie bazy w postaci korektora. Ja posłużyłam się tym od Makeup Revolution Conceal and Define, choć może to być dowolna baza jaką lubicie.

Jeśli chodzi o to, co mam na rzęsach, to standardowo jest to u mnie połączenie dwóch tuszy. Diorshow Iconic w wersji podkręcającej oraz jako druga warstwa Maybelline Lash Sensational. Z tym duetem można wypracować sobie całkiem niezły wachlarz rzęs.

Nigdy nie mów nigdy

Z jednej strony jest to zasada, którą kieruję się w życiu. Z drugiej jednak nie sądzę byście w najbliższej przyszłości widziały u mnie sztuczne rzęsy. Chcę pokazywać Wam makijaże, które będziecie (mam nadzieję) chciały odtwarzać. Takie, które będą realne i rozsądne, a nie są efektem pracy Photoshopa.

Widzę w Internecie często stylizacje, które wiem, że są swietne na Insta, ale w prawdziwym życiu mogą się nie sprawdzić. Moje powyżej opisane testy służyły mi przy wyjściach z domu, stąd zalezało mi, żeby wyglądać jak codzienne wydanie mnie samej.

I to było tyle zabawy z makijażem sugerowanym przez producenta. Jestem ciekawa, czy robiłyście kiedyś tego typu eksperymenty na sobie. Ja bawiłam się bardzo dobrze.

Twoje,
Szpilki przy kasie.


Zapraszam Cię na Szpilkowego Pinteresta.

Znajdziesz nas również na Facebooku: Szpilki przy kasie.

DOŁĄCZ DO NAS

247FaniLubię
32ObserwującyObserwuj
38ObserwującyObserwuj

ZOBACZ NASZ PINTEREST

Toksyczna przyjaciółka – Czy potrafisz się od niej uwolnić?

Dobrze wiesz, że niektóre relacje są dla Ciebie wyniszczające. Każda chwila w towarzystwie toksycznej osoby, wysysa z Ciebie całą radość życia. Nie potrafisz się...

Zainspiruj się JEGO szafą! Kilka elementów garderoby, które śmiało możesz mu podprowadzić.

W dzisiejszym świecie coraz częściej słyszymy o fasonach unisex. Gdy chodzi o koszulki, czy spodnie – zwłaszcza w linii basic, jestem poniekąd w stanie...

„Nie wiem w co się ubrać!” Kilka prostych rozwiązań modowych. Sprawdziłam na sobie.

Osobiście sądzę, że powiedzenie „nie mam w co się ubrać”, często mija się z prawdą. Zazwyczaj kiedy go używamy, paradoksalnie nasze szafy...