„Nie wiem w co się ubrać!” Kilka prostych rozwiązań modowych. Sprawdziłam na sobie.

Osobiście sądzę, że powiedzenie „nie mam w co się ubrać”, często mija się z prawdą. Zazwyczaj kiedy go używamy, paradoksalnie nasze szafy wręcz pękają w szwach. „Nie wiem w co się ubrać” ma swoje podstawy w tym, że nie wiem jakiego rodzaju jest to wyjście – Czy przygotować się na bardziej formalny czy luźny charakter wyjścia?

Może nie wiem jakiej pogody się spodziewać – nie chcę zmarznąć, bo nie wiem do końca, gdzie spotkanie ma mieć miejsce. Czy w końcu, nie wiem na co mam ochotę – intensywny kolor czy czerń, albo modowy akcent czy klasyka? Te kwestie sprawiają, że zaczynamy się irytować szykując się do wyjścia. W końcu tyle ubrań w szafie, a nie wiadomo co wybrać.

Nie martw się, każdy czasem tak ma

Spójrzmy prawdzie w oczy. Każda z nas czasami tak ma. To jest po prostu nie ten dzień. Włosy jakoś nie współpracują, a na policzku pojawił się nieprzyjaciel, zaczyna rozkładać nas przeziębienie i jakby tego wszystkiego było mało, zaczynamy się spieszyć.

Nie będę czarować, że będziemy wyglądać jak milion dolców, ale można zrobić małe „damage control” i pracować z tym co się ma. Do dzieła, w co się ubrać, gdy nie wiadomo w co się ubrać? Oto kilka moich patentów na wyjście z tej trudnej sytuacji.

Wyjście numer jeden: bluza Cię okryje i zrozumie

Nie byle jaka bluza. Chcemy wyglądać casualowo, lecz nie zbyt dresowo. U mnie jest to propozycja z PLNY Lala. Mam dokładnie tę, którą widzicie na zdjęciu i jest to moje tajne wyjście awaryjne na co dzień.

Jest w kroju oversize, więc zawsze czuję się w niej komfortowo. Ma piękny odcień chłodnej czerwieni, co za tym idzie, od razu dodaje mi życia i właściwych barw na twarzy. Jest tak miękka, jak mało co w mojej szafie. I szczerze mówiąc zwraca uwagę innych.

Gdy się spieszę i nie mam pomysłu na siebie, ta bluza za mnie „dowygląda” jeśli wiecie co mam na myśli.  Zestawiam ją z jeansami oraz klasycznymi butami i wychodzę. Dobrze mieć ulubioną bluzę, która może uratować Cię w największej opresji.

Wyjście numer dwa: nie szalej z butami

Spieszysz się, ledwo ogarnęłaś strój i zamierzasz biec na spotkanie w szpilkach? Oj nie, to nie ten moment. Tutaj warto postawić na nieproblematyczny i wygodny wybór. Nie dostarczaj sobie tego dnia problemów poprzez obcierające buty.  Ja w sytuacji ograniczonego czasu stawiam na czarne oksfordy.

Im prostsze, tym lepsze. Są ponadczasowe, stylowe i grają zarówno ze spódniczką jak i spodniami. Bez ryzyka wyglądania jakbyście starały się za bardzo. Innym rozwiązaniem na mniej zobowiązującą okazję są białe sneakersy.

Z tym nie można się pomylić. Dodają +10 punktów do schludności (jeśli oczywiście są czyste). Tak czy inaczej, białe buty sportowe mnie pomogły nie raz! No i w nich macie większe szanse podbiegnąć na autobus.

Wyjście numer trzy: nie kombinuj z górą i dołem stroju

Ubierz sukienkę! Sukienka otuli Cię od stóp do głów i nie musisz myśleć o tym, czy te spodnie zagrają z tamtą bluzką. Powiem więcej, postaw na sukienkę maxi. Och jak ja świetnie się czuję w sukienkach tego typu. Ostatnio zrobiłam na ich temat tablicę na Pintereście, jeśli szukasz inspiracji, znajdziesz je TU.

Ogólnie rzecz ujmując, sukienki uratują Cię z wielu opresji, bo w zależności od okazji możesz grać ich kolorem lub fakturą. Warto spiąć włosy lub dorzucić opaskę et viola – mały wysiłek, a duży efekt. Dorzuć do stylizacji ciekawe rajstopy we wzroki i odwrócisz uwagę od „bad hair day”… Może się uda, spróbować przecież nie zaszkodzi.

Wyjście numer cztery: jednolite okrycie wierzchnie

Bardzo lubię okrycia wierchnie, wszelkie płaszcze np. w krateczkę, czy wzory kwiatowe. Gdy napotykam jednen z tych dni, kiedy nie wiadomo co na siebie włożyć, omijam je szerokim łukiem. Zamiast tego stawiam na beżowy trencz lub czarną ramoneskę.

Jeśli mówimy o porze roku jaką mamy obecnie, te rozwiązania pownny stanowić bazę Waszego stroju, gdy nie macie pomysłu co na siebie włożyć.

Co najlepsze, wszystkie moje wcześniejsze propozycje perfekcyjnie się zgrają. Proszę bardzo: mamy tu bluzę Pinacolada, jeansy, białe płaskie buty, ramoneskę i wyglądamy luźno a zarazem wygodnie. Przydałaby się jeszcze jakaś torebka, prawda?

Wyjście numer pięć: miej wszystko pod ręką

To zdjęcie obrazuje moją niemal całą kolekcję torebek Fabiola. Wychodząc z domu „na szybko”, bardzo ważne jest pamiętać o tych najpotrzebniejszych rzeczach. By mieć je łatwo dostępne, stawiam na jedną z tych właśnie torebek.

Szarą Fabiolę (to model Fabulous) zawsze wybieram na bieganie po mieście, czy zakupy spożywcze. Z kolei czarny worek z wężowej skóry (to worek Fabio w dużym rozmiarze) biorę z sobą, gdy idę do pracy, a zupełnie nie wiem w co spakować komputer, parasol i inne najpotrzebniejsze szpargały.

Jeśli macie w swojej kolekcji torebkę bez dna, w której nigdy nie możecie nic znaleźć, zrobi Wam ona więcej szkody niż pożytku. Oj ile razy ja w takie dni sądziłam, że zgubiłam telefon, bo jakoś tak zawieruszył się w bocznej kieszonce. Nie róbcie sobie tego. 

modnie ubrana kobieta

„Nie mam w co się ubrać” to już nie mój problem

To już były moje wszystkie patenty na wyjście z domu, gdy nie wiem w co się ubrać. Wiosenną porą nie raz ratowały mi życie. Tak naprawdę chodzi o to, żeby czuć się dobrze i wygodnie. W stylizacji warto odwrócić uwagę od czegoś, a podkreślić coś z innej strony.

Nie zdążyłaś zrobić manicure? Ubierz zwracające uwagę kolczyki. Nie było możliwości się umalować? Postaw na fantazyjne okulary przeciwsłoneczne. Kobiety to czasem mistrzynie iluzji, a z pomocą przychodzi nam zawsze moda.  

Twoje,

Szpilki przy kasie.


Wpadnij na naszego Pinteresta.

Dołącz również do Facebooka: Szpilki przy kasie.

DOŁĄCZ DO NAS

247FaniLubię
32ObserwującyObserwuj
38ObserwującyObserwuj

ZOBACZ NASZ PINTEREST

Toksyczna przyjaciółka – Czy potrafisz się od niej uwolnić?

Dobrze wiesz, że niektóre relacje są dla Ciebie wyniszczające. Każda chwila w towarzystwie toksycznej osoby, wysysa z Ciebie całą radość życia. Nie potrafisz się...

Zainspiruj się JEGO szafą! Kilka elementów garderoby, które śmiało możesz mu podprowadzić.

W dzisiejszym świecie coraz częściej słyszymy o fasonach unisex. Gdy chodzi o koszulki, czy spodnie – zwłaszcza w linii basic, jestem poniekąd w stanie...

„Nie wiem w co się ubrać!” Kilka prostych rozwiązań modowych. Sprawdziłam na sobie.

Osobiście sądzę, że powiedzenie „nie mam w co się ubrać”, często mija się z prawdą. Zazwyczaj kiedy go używamy, paradoksalnie nasze szafy...