Tanio vs drogo – czyli kilka słów o poszukiwaniu idealnych białych butów.

Dziś będzie o poszukiwaniu białych butów. Ostatnio wymarzyłam sobie, tak zobrazowałam w głowie, zakup białych, klasycznych butów. Takich w typie sneakersów, ale nie tych nazywanych pieszczotliwie „ugly shoes”. O zgrozo, na ich „cześć” zrobiłam nawet tablicę na Pinterest.

Stwierdziłam, że znajdę parę idealnych białych butów na wiosnę – takich do jeansów i sukienki maxi. W klimacie bardziej miejskim, niż typowo sportowym. Sądziłam, że takich butów na rynku jest ogrom i będzie to bułka z masłem. Och jak się myliłam. Zapraszam na wpis.

Czy polecam białe buty z Renee?

Coraz więcej osób z mojego otoczenia mówi mi, że nie noszą butów ze skóry naturalnej. Wolą być eko, skóra ekologiczna w pełni im odpowiada, czują się komfortowo i cena również zachęca do zakupu. Stwierdziłam: „czemu nie” – w końcu moim życiowym motto jest „nigdy nie mów nigdy”.

Zakupiłam więc tę parę:

Przyznaję, że nie był to przyjemny test. Tworzywo tego typu zupełnie nie oddycha, to wiem już na pewno. Co więcej, but dla naszej stopy nie robi nic. Nie amortyzuje, nie leży najlepiej. Szczerze mówiąc prezentuje się całkiem nieźle… przynajmniej przy pierwszym założeniu (więcej szans chyba im nie dam). Ale przecież sam wygląd to nie wszystko.

Chcąc ująć to najdelikatniej jak umiem – a chwilę już nad tym rozmyślam – powiedzmy, że stopa „nie czuje się w nich najlepiej”. Stopa jest odparzona i obtarta. Kto wie, ten wie, właścicielki delikatnej skóry z pewnością mnie rozumieją.

A może białe buty z Ryłko?

Dobra, stwierdziłam, że nie ma co się poddawać. Wyruszam na dalsze łowy. Świetną parę znalazłam w Ryłko.

Zamówiłam przez internet i rozmiar pasował perfekcyjnie. Jednak coś mi w nich nie grało. Widzę, że szycie i wykonanie buta z przodu pozostawia wiele do życzenia. Stwierdzam: „OK, może to dla mnie lekcja do walki z perfekcjonizmem. Jednak przejdę nad tym do porządku dziennego”.

Chodzę w nich po domu. Kilka rundek po salonie od razu mi pokazuje, że w lewym bucie wkładka jest krzywo przyklejona, a stopa jakby driftuje w bucie (czytaj: nie trzyma pionu). Dzwonię do najbliższego sklepu, przemiła Pani mówi mi, że w tej chwili nie może sprawdzić stanu magazynowego.

Wydawało mi się to dziwne, ale uznałam, że to może błąd w ich systemie. Zależy mi, więc dzwonię do innego salonu. Jeszcze milsza Pani mówi mi, że najpewniej mam na tę chwilę ostatnią parę w Polsce, bo rozmiaru 39 nie ma i nie wiadomo kiedy będzie.

Fakt, że to ostatnia para w Polsce schlebia mi i czuję się wyjątkowo, ale nie na tyle, żeby jednak zatrzymać wadliwą parę. Nasze drogi rozchodzą się w tym miejscu.

Plus dla Ryłko za obsługę. Panie, z którymi rozmawiałam były mega pomocne, cierpliwe i przyjaźnie nastawione. Obsługa klienta na 5+, co zawsze pozostawia miłe wrażenia po zakupach.

W końcu trafiam na białe buty Ecco!

Mówi się, że do trzech razy sztuka. Idę z Mężem przez centrum handlowe, mijamy sklep Ecco. Moje spojrzenie przykuwa para białych butów, całkiem spójna z moją wymarzoną wizją.

Następuje moment zawahania: wchodzić czy odpuścić? W tym miejscu dziękuję Mężowi, który zawsze mówi: „no chociaż przymierz, Kochanie”. Przymierzyłam i przepadłam. Czemu nikt nie mówił, że buty Ecco są tak pięknie wyprofilowane?

Wkładka przypomina mi tę w Birkenstockach, ale ta jest jeszcze przyjemnie miękka. Podeszwa jest przemyślana, cała stopa idealnie opiera się na wkładce. Amortyzacja jest bardzo wyraźnie wyczuwalna. Skóra i wykonanie jest nienaganne. To jest to, miłość od pierwszego przymierzenia. Moje poszukiwania uznaję za zakończone.

poszukiwanie białych butów

Podsumowanie polowania na białe buty

Stwierdziłam, że opiszę Wam moje śmieszne konsumpcyjne przygody. Potraktujcie je z przymrużeniem oka. Mimo to może, któraś z Was akurat poszukuje białych butów na wiosnę i wpis okaże się pomocny. O tym, że szukanie butów nie jest proste, wie niejedna z Nas. Co zauważyłam to fakt, że buty w sklepach stacjonarnych często są w okropnym stanie.

Ich stan porównałabym do butów z kręgielni – są powykręcane, zapiętki połamane, szwy niedopracowane… Co gorsza bez względu na cenę. Mam wrażenie, że niektóre pary wyglądały jak używane, a są „teoretycznie nowe” na półkach sklepowych!

Myślę, że klienci może nieco ostrożniej powinni obchodzić się z obuwiem, które przymierzają. No nie wiem, coś mi tu nie gra.

Czy kupując buty warto zwracać uwagę na cenę?

Co do ceny, w pewnym stopniu może odzwierciedlać jakość obuwia, choć i to nie jest stałym kryterium. Za pierwsze buty przychodzi nam zapłacić 70zł. i jest spora przepaść w jakości wykonania między tą parą, a naszą dzisiejszą opcją środkową z Ryłko za 330 zł. (zakładając, że nie mamy w posiadaniu wadliwie wykonanej pary).

Z kolei trzecia propozycja z Ecco rozpieszcza stopę miękkością skóry i jakością wyprofilowania wkładki. Moim zdaniem warto wydać te 550 zł. zwłaszcza jeśli buty służą Wam latami. Ja naprawdę nie niszczę moich butów, dbam o nie regularnie i mam nadzieję, że będą mi towarzyszyć przez długie lata.

I to by było na tyle moich refleksji. Wesołe przygody z kupowaniem butów nie frustrują, gdy nie szukamy ich pod presją czasu i to na specjalną okazję. Wtedy to się dopiero zaczyna przeprawa przez sklepy, prawda?

Twoje,
Szpilki przy kasie.


Potrzebujesz inspiracji? Zajrzyj na naszego Szpilkowego Pinteresta.

Wpadnij również na naszego Facebooka: Szpilki przy kasie.

DOŁĄCZ DO NAS

260FaniLubię
31ObserwującyObserwuj
48ObserwującyObserwuj

ZOBACZ NASZ PINTEREST

Zestaw 15 pędzli do makijażu w cenie jednego pędzla?! Czy to może się udać?

Dokładnie 82 złote. Za tyle w promocji kupiłam zestaw aż piętnastu pędzli firmy Jessup. Za tę samą sumę można mieć też jeden...

3 rzeczy, bez których nie obejdziesz się tego lata. Czy już je kupiłaś?

Nie wiem, czy lato należy do Waszych ulubionych pór roku. Z moich obserwacji wynika, że ludzie dzielą się na tych, którzy wychodząc z...

Porządki w domu – jak pozbyć się niepotrzebnych rzeczy?

Czy lubicie robić porządki? Czy macie tak, że Wasze wnętrza dla innych osób są charakterystyczne? Czy zdarzało Wam się słyszeć: „O tutaj...